| Podsumowanie sezonu Jesień 2011: ZINA Liga Szóstek |
|
|
|
| Czwartek, 01 Grudzień 2011 11:50 |
|
Drugi sezon ZINA Ligi Szóstek pokazał, że poziom rozgrywek znacznie się podniósł. Ton rywalizacji od początku nadawały dwa zespoły. Niespodzianki jednak nie było: potentaci z Ligi Siódemek, FinancePro sięgnęli po tytuł w ostatniej kolejce, pewnie wygrywając bezpośrednie stracie o mistrzostwo. Siłą nowo koronowanego mistrza były tradycyjnie doskonała gra kombinacyjna, duże zgranie, bardzo dobra organizacja gry w obronie (najmniej straconych goli w całym sezonie, w czym duża zasługa najlepszego bramkarza ligi – Marcina Ligezy) oraz skuteczność przy wyprowadzanych kontratakach. Szeroka i bardzo wyrównana kadra to kolejny znak firmowy ekipy prowadzonej przez Tomasza Bareję. Dwukrotni mistrzowie Ligi Siódemek wyższość rywali musieli uznać tylko raz, gdy niespodziewanie ulegli Stoperanowi Hammers.
Tytułem wicemistrzowskim w debiucie w rozgrywkach Ligi Bemowskiej musiały zadowolić się Grodno - Orły. Drużyna Jakuba Świątkowskiego imponowała w minionym sezonie szczególnie grą ofensywną: 73 gole to zdecydowanie najlepszy atak tego sezonu, w którym skutecznością błyszczeli przede wszystkim król strzelców Robert Kołcz oraz także bramkostrzelni Andrzej Słoniewicz i Robert Janiszewski. Wspomniana porażka w ostatniej kolejce zadecydowała jednak o tym, że Orły finiszowały na drugim miejscu.
Na najniższym stopniu podium, mimo dość wstydliwej porażki w ostatniej kolejce utrzymały się JelonkiBro. Drużyna Piotra Pruszkowskiego, po ustabilizowaniu składu, zanotowała znaczny progres w stosunku do poprzedniego sezonu, kilkukrotnie pokazując spory potencjał. Na wyróżnienie oprócz wspomnianego kapitana zasłużyli ciągnący grę w ofensywie Artur Rudowski i Albert Szlaga oraz jak zawsze solidny w bramce Arkadiusz Siwiński.
Kolejne trzy miejsca zajęły zespoły, które w wielu meczach zaprezentowały się z dobrej strony i niemal do końca walczyły o podium, jednak ich problemem wydaje się wspólny mianownik: kłopoty z regularnością i stabilnością składu. Tuż za podium sezon zakończyło nie schodzące poniżej pewnego poziomu Stare Bemowo. To ekipa, która po nienajlepszym początku, spowodowanym problemami kadrowymi oraz trudnym terminarzem, doszła do siebie w drugiej części sezonu, notując po drodze kilka efektownych zwycięstw. Dopiero na piątym miejscu, po oddaniu bez walki spotkania ostatniej kolejki, wylądowało KS Blizne. Drużyna Kacpra Krzaka zaprezentowała walory znane już z jej występów na nawierzchni naturalnej, a więc przede wszystkim spory potencjał w ofensywie. Tym razem jednak zabrakło regularności i wydaje się, że takiej samej determinacji jak na meczach rozgrywanych na boisku przy ul. Konarskiego. Na Szobera błyszczał za to Konstanty Żemierowski, choć dobrze prezentował się także choćby król asyst ZINA I ligi naturalnej, Kamil Rostkowski. Natomiast dopiero jako szósty zakończył sezon Stoperan Hammers, choć to i tak znaczący postęp biorąc pod uwagę występy tej drużyny w poprzednim sezonie. Dopiero, gdyż przez długą część sezonu wydawało się, że ekipa Mateusza Zawadzkiego może nawet wylądować na podium – wszak to oni, jak jedyni byli w stanie pokonać nowego mistrza – FPro. Siódmą lokatę zajęli CPL Wczorajsi FC – ekipa niewygodna niemal dla każdego. Debiutantom, by osiągnąć nieco lepszy wynik zabrakło odrobiny szczęścia, bo w większości przegranych przez siebie spotkań była równorzędnym rywalem dla każdego ze swoich przeciwników. Dopiero ósme miejsce zajęły targane kłopotami kadrowymi Orły Leszka, którym nienajlepiej wyszedł debiut na mniejszym boisku po przenosinach z Ligi Siódemek. Zaledwie dziewiąte miejsce dla wicemistrzów z poprzedniego sezonu – Pędzących Kurczaków, to z kolei chyba najlepszy dowód na znaczne podniesienie się poziomu całych rozgrywek. Niejako na pocieszenie pozostał Kurczakom tytuł najlepszego asystenta ligi dla ich kapitana, Sławomira Kucharskiego, choć wspomnieć należy też o regularnie trafiającym do siatki rywali Robercie Stryjewskim. Tabelę z zerowym dorobkiem punktowym zamyka Rocket Fjuel, które jedyny remis wywalczyło w spotkaniu z Wczorajszymi, jednak wobec walkowera, straciło zdobyty wcześniej punkt. Drużyna Radosława Sznyry tego sezonu z pewnością nie zaliczy do udanych , a przyczyn należy szukać w słabszej formie oraz jak w większości przypadków: sporych problemów ze skompletowaniem podobnej „szóstki” na każde spotkanie.
![]()
|